- Wierzę w sukces Lubuskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego powstającego w Nowym Kisielinie. Właśnie rozpoczynamy nowy etap realizacji tego projektu – w środę, 2 listopada, ogłoszę przetarg na sprzedaż pierwszych działek dla inwestorów – prezydent Janusz Kubicki pisze w miesięczniku „Puls”.
To wielkie wyzwanie. W ciągu kilku najbliższych lat, musimy stworzyć i zagospodarować Park w podzielonogórskim Nowym Kisielinie. To superważny projekt. Najważniejszy w południowej części województwa. Narzędzie, dzięki któremu powstaną nowe firmy i tak potrzebne nowe miejsca pracy. To nie jest mrzonka.
Było ściernisko…
Jeszcze pół roku temu, gdy ktoś zjechał na teren Parku, to trudno było mu uwierzyć, że w tym miejscu można cokolwiek zbudować. Nic, tylko ugory i piękny pagórkowaty teren. Przysłowiowe ściernisko… I wielkie plany: uczelniane laboratoria, drogi dojazdowe, przystanek kolejowy, pełna infrastruktura i świetne miejsce dla inwestorów.
W to, że jest to dobre miejsce do budowania fabryki, uwierzyli Japończycy z firmy Lotte, którzy po kupieniu przed rokiem Wedla, szykują się do podboju Europy. I wybrali sobie Park w Nowym Kisielinie jako jedno z potencjalnych miejsc do zrealizowania tego planu. Mowa była o inwestycjach rzędu 400 mln zł i stworzeniu początkowo 400 miejsc pracy. Docelowo mogłoby powstać ich ok. 1.500.
I chociaż ostatecznie Japończycy wybrali podwrocławską Świdnicę, to ich zainteresowanie nami uważam za sukces. Wbrew malkontentom, którzy nie wierzyli w tę inwestycję a później ogłosili naszą porażkę.
Tak na zdrowy, chłopski rozum, właściwie japoński inwestor w ogóle nie powinien się zastanawiać nad naszą lokalizacją. W podwrocławskiej Świdnicy jest zagospodarowany, w pełni uzbrojony teren, świetnie skomunikowany z Europą Zachodnią dzięki pobliskiej autostradzie. U nas mógł zobaczyć jedynie śmiałe plany z wielką niewiadomą, jaką jest termin wybudowania zielonogórskiego odcinka trasy szybkiego ruchu S-3. Na realizację tej drogowej inwestycji nie mamy najmniejszego wpływu.
A jednak z kilkudziesięciu lokalizacji w całej Polsce, dotarliśmy do ścisłego finału – Świdnica lub Zielona Góra. Jeszcze nigdy tak wielki inwestor na poważnie nie rozpatrywał ulokowania się w naszym regionie. Kilka razy przyjeżdżał, sprawdzał plany, uzgadniał lokalizację, prowadził badania geologiczne. W ten sposób weszliśmy do grona atrakcyjnych miejsc w Polsce oferowanych wielkim inwestorom przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych. W Nowym Kisielinie pojawili się kolejni duzi inwestorzy zainteresowani kilkudziesięciohektarowymi działkami. Wciąż trwają rozmowy.
Jestem spokojny o ich wynik. Prędzej czy później w Parku pojawi się poważny inwestor. Zwłaszcza, że cały czas, konsekwentnie pracujemy i ten wielki cywilizacyjny projekt z etapu idei przeradza się w rzeczywistość.
Chcemy San Francisco
Pomysł wykorzystania terenów wokół Nowego Kisielina kiełkował od wielu lat. 13 lat temu ówczesna Politechnika Zielonogórska przejęła od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa ok. 390 hektarów gruntów rolnych. Stąd cztery lata temu wzięło się jedyne logiczne rozwiązanie – stwórzmy miejsce, w którym naukowcy będą współpracować z biznesem. Gdzie obok siebie powstaną uniwersyteckie laboratoria i korzystające z ich usług przedsiębiorstwa. To ułatwi transfer wiedzy do przemysłu.
Od początku takie rozwiązanie wydawało się logiczne i dla władz miasta, i dla uniwersytetu. Dzięki bardzo dobrej współpracy z rektorem, prof. Czesławem Osękowskim, wspólnie udało się nam przekonać do tego projektu również marszałka. Budowa parku znalazła się na liście wojewódzkich priorytetów.
A za tym poszły pieniądze z Unii Europejskiej w ramach Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, z którego sfinansowane będzie 85 proc. kosztów inwestycji.
Już widać budowaną drogę
Konsekwentnie, krok po kroku, realizujemy kolejne etapy tego wielkiego, cywilizacyjnego projektu. W tej chwili prowadzone są dwie inwestycje warte ok. 50 mln zł. Zarząd Dróg Wojewódzkich buduje obwodnicę Starego i Nowego Kisielina, dzięki której bez problemów będzie można dojechać do Parku. Co bardzo ważne, obwodnica będzie fragmentem strategicznej trasy Gubinek–Dorohuck, czyli drogi uzupełniającej dopiero powstającą sieć autostrad ze Wschodu na Zachód. Doprowadzenie do zbudowania tego szlaku komunikacyjnego, z niezbędnym mostem w Milsku, byłoby korzystne nie tylko dla samej Zielonej Góry, ale dla całego regionu, zwłaszcza terenów położonych za Odrą. Nie wiem kiedy powstanie most w Milsku, ale pierwszy etap tej trasy wkrótce będzie gotowy.
Budowaną drogę już widać, zjeżdżając z obwodnicy Zielonej Góry (fragment S-3), na węźle południowym w kierunku Starego Kisielina. Kto nie wierzy, może sam sprawdzić. Wystarczy zatrzymać się przy skrzyżowaniu z drogą do Raculi, gdzie powstaje rondo.
Równolegle miejska spółka – Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizacja „ciągnie” do Parku wodociąg, światłowód i będzie tam budować kanalizację, którą połączymy z wcześniej zbudowaną przez nas siecią kanalizacyjną współfinansowaną z Funduszu Spójności.
Obydwie inwestycje mają być zakończone jesienią przyszłego roku.
Gotowe jest centrum logistyczne w pięknie odrestaurowanym pałacyku. Na realizację czekają projekty uniwersyteckie – trzy centra badawcze warte ok. 50 mln zł. Liczę tutaj na wsparcie zarówno pani marszałek, Elżbiety Polak, jak i pani posłanki, Bożenny Bukiewicz, która zawsze dobrze rozumiała potrzeby uniwersytetu i jego wpływ na rozwój województwa.
Budowa i zagospodarowanie Lubuskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego jest dla miasta najważniejsza. To nietypowe przedsięwzięcie, bo realizowane na ternie gminy wiejskiej Zielona Góra. Nie jest to przeszkodą. Razem z wójtem, Mariuszem Zalewskim, udowodniliśmy, że z powodzeniem można realizować takie projekty, bez zamykania się jedynie w granicach swojego samorządu. Dlatego wspieramy gminę wiejską finansowo i merytorycznie w szybkim wykonaniu planów przestrzennego zagospodarowania. Dołożyliśmy również ponad 1,5 mln zł do budowy obwodnicy Starego i Nowego Kisielina.
Dlaczego kupiliśmy ziemię?
Od początku było dla mnie jasne, że chcąc nadać tej strategicznej inwestycji właściwy impet, pozwalający stworzyć setki nowych miejsc pracy, niezbędne jest duże zaangażowanie miasta. Nasze służby zagospodarują część przemysłową Parku szybciej i lepiej niż uniwersytet, który statutowo realizuje inne zadania. Mamy cel i jesteśmy zdeterminowani go zrealizować. Dlatego w czerwcu kupiliśmy od UZ 71,5 ha ziemi za ok. 19,1 mln zł. I natychmiast wystąpiliśmy z wnioskiem o rozszerzenie Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Tego oczekiwali zainteresowani inwestorzy. Dzięki wsparciu pani minister, Jolanty Fedak, rząd podjął korzystną dla nas decyzję w ekspresowym, czteromiesięcznym terminie.
Efekt? Wraz z uniwersytetem, dysponujemy największą w Polsce podstrefą ekonomiczną liczącą 126,8 hektarów powierzchni przeznaczonej pod inwestycje przemysłowe. Nikt nie dysponuje tak dużym, zwartym terenem położonym w jednym miejscu. To musi zaowocować!
Sprzedajemy pierwsze tereny
Kilka dni temu uprawomocniła się decyzja rządu o rozszerzeniu naszej strefy ekonomicznej. Jesteśmy na to przygotowani. Już w środę, 2 listopada, wystawimy na przetarg pierwsze działki w Parku. Od miesięcy przygotowujemy je do sprzedaży. Wiemy jak będą podzielone, gdzie będą ulokowane drogi dojazdowe i niezbędna infrastruktura. Nic, tylko budować fabryki. Mamy wstępne deklaracje zainteresowanych firm. Chodzi o 10 hektarów gruntów wartych ok. 4 mln zł, przeznaczonych dla małych i średnich inwestycji. Tutaj prace są najbardziej zaawansowane, teren najlepiej przygotowany. To jest miejsce dla siedmiu firm. Z wstępnych deklaracji wynika, że może tu powstać 460 nowych miejsc pracy. Zakładam, że do finalizacji transakcji sprzedaży dojdzie na początku przyszłego roku.
Część tych miejsc pracy powstanie w firmach informatycznych. Wiążę z nimi olbrzymie nadzieje. Chciałbym doprowadzić do tego, by w Zielonej Górze powstał klaster informatyczny, grupujący firmy wysokich technologii. Już jesteśmy z nich znani. Będziemy je wspierać. To nasz priorytet.
Prowadzimy rozmowy o wybudowaniu przy Parku przystanku kolejowego. Dobrze układa się współpraca z Ryszardem Druszczem, dyrektorem zielonogórskiego oddziału Enei, która buduje linię energetyczną od strony Zawady. Powstanie też drugie przyłącze, od strony ul. Braniborskiej.
Przed nami jeszcze wiele wyzwań, między innymi uzbrojenie ponad 100 hektarów Parku (drogi, chodniki, oświetlenie, media). Będziemy się starali o to, by pani marszałek wsparła te przedsięwzięcia z unijnych pieniędzy w ramach tzw. bonusa.
To jest koło zamachowe
Jestem pewien, że Park będzie kołem napędowym gospodarki w południowej części województwa. Na jego przykładzie dobrze widać, że można i trzeba wychodzić poza własne opłotki. Zakładam, że chociaż inwestujemy poza granicami Zielonej Góry, to na dłuższą metę, działając razem, wszyscy zyskamy. Zarówno miasto, uniwersytet, jak i okoliczne gminy. Dla mnie oczywistym jest, że Zielona Góra jest i musi być liderem napędzającym gospodarkę. Dobrze to widać w gminie wiejskiej Zielona Góra, która pod względem wpływów z podatków PIT na głowę mieszkańca, jest najbogatszą gminą w województwie. Miasto zajmuje dopiero drugą lokatę.
W wojewódzkiej czołówce znajduje się również gmina Świdnica, nieźle plasuje się Czerwieńsk. Tysiące mieszkańców tych gmin codziennie dojeżdża do pracy w mieście lub ściśle współpracuje z tutejszymi firmami. To się wszystkim opłaca. I wszyscy powinni być zainteresowani dobrą kondycją miasta.
Myślę, że wiele tych dobrych doświadczeń będzie można przenieść do powstającej Aglomeracji Zielonogórskiej. To wielka szansa. Zwłaszcza, że w jej powstanie tak mocno są zaangażowani pracodawcy z Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej. Tylko działając razem możemy nie dopuścić do własnej marginalizacji w preferowanym modelu rozwoju kraju opartym o wielkie metropolie. To jedno z najważniejszych zadań przed jakim stoimy. Dlatego postanowiłem, że aktywnie, organizacyjnie i finansowo, miasto będzie wspierać działania Aglomeracji.
Będziemy wspierać uniwersytet
Chociaż zbudowanie i zagospodarowanie Parku jest priorytetem, to nadal niezwykle ważnym elementem polityki miasta jest wspieranie Uniwersytetu Zielonogórskiego. Od lat wspomagamy uczelnię finansowo i dalej będziemy to robić. Musimy zapewnić jej rozwój, bo to najważniejsza uczelnia w województwie, dająca wykształcenie tysiącom Lubuszan. Nadaje też charakter naszemu miastu, które jest naturalnym centrum regionu. W dobie niżu demograficznego wiele ośrodków będzie miało kłopoty. Uniwersytet może być jedyną szansą na przetrwanie wielu placówek. Żeby tak się stało, konieczne jest rozszerzenie oferty edukacyjnej. UZ może liczyć na wsparcie miasta przy tworzeniu wydziału prawa lub lekarskiego.
Uczelnia jest bardzo ważnym fragmentem polityki miasta nastawionej na młodych ludzi. Wielu z nich wyjeżdża np. na studia. Jednak wielu do nas przyjeżdża i zostaje. Wydajemy olbrzymie pieniądze na oświatę. W Zielonej Górze praktycznie nie ma problemu z zapisaniem dziecka do przedszkola, nasze szkoły osiągają najlepsze wyniki w województwie. Mamy największą uczelnię w regionie i będziemy rozwijać inkubatory pozwalające młodym ludziom na realizację ich biznesowych przedsięwzięć. Z tego mogą być tylko korzyści.
Dobrze działa inkubator na uczelni. Taka sama jednostka powinna powstać w Lubuskim Parku Przemysłowo-Technologicznym. Pracujemy również nad utworzeniem, wraz z partnerskim Cottbus, Inkubatora Kreatywnej Przedsiębiorczości w budynku dawnego Lumelu przy ul. Dąbrowskiego.
To nie jest widzimisie, lecz spójny program mający zatrzymać młodych ludzi w Zielonej Górze. Oferujemy Wam możliwość zdobycia wykształcenia. Walczymy o nowe miejsca pracy i wspieranie indywidualnych inicjatyw. A tym, którzy założą rodziny, gwarantujemy dobrą i dostępną dla wszystkich oświatę. Od żłobka, poprzez przedszkole do uniwersytetu.
Myślę, że dzięki temu sprostamy wyzwaniom przyszłości. A Park, właśnie powstający w Nowym Kisielinie, nam w tym wydatnie pomoże.
Janusz Kubicki
Prezydent Zielonej Góry
Tekst został opublikowany w listopadowym numerze miesięcznika „Puls”





























